Okiem pierwszoklasistki
To niesamowite w jak szybkim tempie przychodzi nam zmienić szkołę i otoczenie. Gdy tylko zdążyłam dobrze poznać swoją klasę gimnazjalną, nadszedł koniec roku szkolnego, wakacje, a potem rozpoczęłam naukę w Technikum Budowlanym.
Nowa szkoła pozytywnie zaskoczyła mnie miłą atmosferą. Wcześniej nie wiedziałam jakich ludzi spotkam, jak zareagują na mnie nauczyciele oraz jaki stopień trudności zostanie narzucony.
Okazało się, że koleżanki i koledzy, których poznałam są fantastyczni oraz optymistyczni. Dopiero teraz widzę, co to znaczy mieć fajną klasę, w której można liczyć na pomoc i wsparcie. Jest również spora grupa ludzi, którzy w każdej sytuacji potrafią rozbawić otoczenie. Bardzo mnie ten fakt cieszy. Nauczyciele zrobili na mnie pozytywne wrażenie. Chociaż są wymagający, to wydaje mi się, że są przy tym sprawiedliwi. Atmosfera panująca na lekcjach jest miła i pełna wzajemnego szacunku. Podoba mi się, że już na samym początku jasno określono reguły i zasady jakie obowiązują w tej szkole. W gimnazjum zdarzało się, że jedną i tą samą rzecz część nauczycieli akceptowała, a część zabraniała, co wprowadzało nas, uczniów, w dezorientację. Tutaj od początku wiemy, jakie są wobec nas wymagania.
Po dwóch tygodniach od rozpoczęcia roku szkolnego, szkoła zorganizowała ,,pierwszakom” imprezę powitalną. Otrzęsiny nie były dla mnie nowym doświadczeniem, gdyż już w gimnazjum były podobne zabawy, jednak organizacja i sposób wykonania w tej szkole dużo bardziej do mnie trafiły. Podobało mi się dość luźne podejście do otrzęsin, gdzie ludzie byli nastawieni raczej na wspólną zabawę, niż na rywalizację.
Uczennica klasy I TA,
Marta Najder